Ostatnio dużo jeżdżę Zakopianką, a na niej spotykam pełno małych straganów z różnościami. Niedawno moją uwagę przykuł jeden szczególny.
Może wydawać Ci się to dziwnym tematem na blog fryzjerski, ale zaraz wyjaśnię o co mi chodzi.
I dziś pozwolę sobie na podzielenie się z Tobą moimi przemyśleniami.
Ten artykuł poświęcę na lekturę motywacyjną i mam nadzieję inspiracyjną.
Ale do rzeczy!
Branża fryzjerska w Polsce jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się gałęzi rynku usługowego. Coraz więcej osób decyduje się na otwarcie własnego salonu, a oferta usług fryzjerskich staje się coraz bardziej różnorodna i zaawansowana. Jednak wzrost liczby salonów oraz zwiększone oczekiwania klientów niosą za sobą także pewne wyzwania, w tym zjawisko niezdrowej konkurencji.
Rynek często nie wymaga dużych nakładów kapitałowych na start (oczywiście w porównaniu do innych branż), co sprawia, że wiele osób decyduje się na otwarcie własnego salonu. Jednak ten sam rynek, wciąż słabo regulowany, przyciąga zarówno profesjonalistów, jak i osoby bez odpowiedniego przygotowania. W rezultacie dochodzi do sytuacji, w której liczba salonów na danym obszarze przewyższa zapotrzebowanie, co prowadzi do walki o klientów za wszelką cenę. Ta presja może prowadzić do obniżania cen kosztem jakości usług, co wpływa negatywnie na całą branżę.

A to jeden z triggerów, który skłonił mnie do przemyśleń w tym temacie.
Co chwilę mijałam te stoiska i moją uwagę złapała (rzecz jasna) budka z wielkimi i jaskrawymi banerami. Tych budek jak widać jest 3, dosłownie w odległości kilku metrów od siebie. Najlepsze jest jednak to, że “taniej niż u konkurencji” jest bardzo często zamknięte… Nie muszę chyba wspominać co myślę o poziomie bezczelności właściciela. 🙂 Wspomnę jednak o tym, że ta chamska reklama nie pomogła mu w prowadzeniu biznesu.
Często moje Kursantki pytają mnie, czy powinny konkurować cenami. Zawsze wtedy przypominają mi się te budki z oscypkami i mówię, że MOIM ZDANIEM nie. Wolałabym stawiać na jakość i wyróżniki marki. A Klientów starczy dla wszystkich.
W ogóle nie jestem fanką słowa “konkurencja”. Źle mi się kojarzy. Być może dlatego, że w dzieciństwie byłam wiecznie porównywana do rówieśników i czułam wielką presję bycia najlepszą. A nigdy najlepsza nie byłam. Zwłaszcza w szkole. I myślę sobie, że OK, może i konkurencja jest potrzebna, bo wtedy człowiek się rozwija i nie stoi w miejscu. Ale żeby tak od razu to się musiało stawać naszym koszmarem? Że ktoś obok ma salon i że nie daj Boże mu się uda osiągnąć sukces…
A gdyby tak po prostu się sobą inspirować, wspólnie rozwijać i mieć podobne cele?
Wiele właścicielek salonów fryzjerskich, aby przyciągnąć Klientów, oferuje regularne promocje i znaczne rabaty na swoje usługi. Choć z pozoru jest to atrakcyjna strategia marketingowa, często prowadzi do wyniszczającej konkurencji cenowej. Stale obniżane ceny nie pozwalają salonom na generowanie odpowiednich dochodów, co może negatywnie wpływać na rozwój biznesu, jakość oferowanych usług oraz warunki pracy osób zatrudnionych. Fryzjerzy, czując presję cenową, mogą decydować się na cięcie kosztów – np. kupując tańsze, gorszej jakości produkty, co w efekcie obniża standard usług i reputację całej branży.
Niezdrowa konkurencja cenowa sprawia, że wiele właścicielek salonów rezygnuje z inwestycji w rozwój swojego zespołu i własne umiejętności.
W branży, która nieustannie się zmienia i wymaga ciągłego poszerzania wiedzy oraz doskonalenia technik, brak szkoleń i rozwoju może prowadzić do stagnacji. Klienci PREMIUM, którzy oczekują najwyższej jakości usług i najnowszych trendów, będą szukać szczęścia w salonach, które stawiają na rozwój.
A to pogłębia frustrację salonów działających w modelu niskich cen.
Niewątpliwie przez te zawirowania na rynku, zmieniają się także oczekiwania Klientów, którzy często chcą otrzymać usługi premium za niską cenę. To zjawisko jest szczególnie widoczne wśród zanikającej klasy średniej. Ci Klienci z jednej strony oczekują najwyższej jakości, a z drugiej – nie zawsze są w stanie zapłacić za nią odpowiedniej ceny. W rezultacie salony, które chcą sprostać tym oczekiwaniom, myślą że są zmuszone obniżać swoje ceny i jednocześnie stawać na rzęsach by zadowolić wszystkich wokół. Co często odbywa się właśnie kosztem jakości, naszego samopoczucia lub wynagrodzenia pracowników. No i jak tu być mądrym i wyjść z tej pętli? Masz jakiś pomysł?
A wczoraj zobaczyłam coś, co zmusiło mnie do pogłębienia mojej refleksji na temat konkurencji…
I był to film “Substancja”, który w mistrzowski, acz bardzo groteskowy sposób, ukazuje dzisiejszy świat. Świat, w którym jesteśmy zmuszane do konkurowania same ze sobą. Do stawania się coraz lepszą wersją siebie. Czułaś kiedyś taki rodzaj presji? Bo ja go czuję bardzo często. I muszę być czujna oraz postępować mega świadomie, by tej presji nie ulegać. A wczoraj zobaczyłam coś, co zmusiło mnie do pogłębienia mojej refleksji na temat konkurencji…
I jak to pięknie ujęła któraś z ankietowanych przeze mnie Dziewczyn:
“Dzisiejszy świat zmusza nas do tego, żebyśmy jako Kobiety się wzajemnie kanibalizowały.”
WOW WOW WOW
I myślę, że nie tylko WZAJEMNIE, ale także żebyśmy kanibalizowały same siebie.
Swoje poczucie własnej wartości. A gdyby tak się wreszcie od siebie po prostu odpier*olić? 🙂 Ja się ciągle tego uczę, dosłownie każdego dnia. Bo okazuje się, że naleciałości z dzieciństwa i wewnętrzna konieczność bycia najlepszą wersją siebie, często wygrywają ze zdrowym rozsądkiem.
Nie chcę tu za dużo zdradzać, ale jedynie polecić Ci ten film. W moim odczuciu jest to film o świecie Kobiet. O tym, jak jesteśmy traktowane i co same sobie robimy w pogoni za lepszym życiem. Za uczuciem bycia kochaną i lubianą.
Pssst… Tylko nie jedz obiadu tuż przed seansem… 😉 To będzie mocne kino.
No dobra. To na koniec tego dialogu wewnętrznego napiszę Ci, jakie widzę rozwiązanie na poprawę aktualnej sytuacji. Niezdrowa konkurencja w branży fryzjerskiej to przecież złożony problem, który wymaga wspólnych działań. Zarówno ze strony właścicielek salonów jak i pracowników oraz Klientów. Wymaga to pracy od nas samych, takiej wewnętrznej. No i chęci oraz otwartości na zmianę.
Tak to sobie wyobrażam, że kluczem do sukcesu jest wspólne dążenie do wysokiej jakości usług, budowanie wzajemnych relacji opartych na zaufaniu oraz unikanie pułapek wyniszczającej wojny cenowej. Tylko poprzez takie podejście nasza branża może rozwijać się w zdrowy i zrównoważony sposób, przynosząc korzyści zarówno przedsiębiorcom, jak i Klientom.
A może masz na to inny pomysł?